Wrześniowa Fatima
Data publikacji: sobota, 14-09-2024
W piątkowy wieczór, 13 września przeżyliśmy kolejne Nabożeństwo Fatimskie
Ks. Leszek zwrócił uwagę na cnotę wytrwałości. Dzieci fatimskie dały słowo Matce Bożej, że będą do niej przychodzić i trwają w tej obietnicy. Fenomenem tych objawień jest wytrwałość Łucji, Hiacynty i Franciszka. W czasie tych objawień nie za wiele się dzieje, Matka Boża nie za wiele mówi , ale dostrzega tą dziecięcą wytrwałość. Wytrwałość w spotkaniu z Bogiem jest ważna.
Pochylając się nad orędziem fatimskim warto przyjrzeć się dzieciom, którym objawiła się Matka Boża.
Na zachód od Fatimy znajduje się mały przysiółek zwany Aljustrel. Mieszkały w nim, między innymi, dwie spokrewnione rodziny: dos Santos i Marto. W dniu 22 marca 1907 r. Maria Rosa dos Santos urodziła siódme i ostatnie dziecko — dziewczynkę ochrzczono w miejscowym kościele nadając jej imię Łucja. W następnym roku, 11 marca, Olimpia i Manuel Pedro Marto świętowali urodziny syna Franciszka. Olimpia była siostrą ojca Łucji, Łucja i Franciszek byli zatem kuzynami. W dniu 10 marca 1910 r. małżeństwu Marto urodziła się także córka Hiacynta. Jako ostatnie dziecko Łucja była szczególnie darzona uczuciem przez rodziców i starsze siostry, które mieszkały jeszcze w rodzinnym domu. Siostry zabierały ją wszędzie ze sobą i w ten sposób mała Łucja uczestniczyła w zabawach miejscowej młodzieży. A do zabawy była dobra każda okazja: winobranie, zbiór oliwek, koniec żniw, jak również ważniejsze święta religijne, które zwykle kończyły się loterią i tańcami. Nie mówiąc już o weselach trwających do białego rana. Maria Rosa była bardzo szanowana w wiosce, dlatego zapraszano ją wraz z rodziną na wszystkie uroczystości. Dwie z sióstr Łucji były krawcowymi i stroiły ją w coraz to nowe sukienki. One to również nauczyły małą siostrzyczkę tańca. Pogodna atmosfera panująca w rodzinie dos Santos przyciągała młodzież, która spędzała na domowym podwórku niedzielne popołudnia; gwarzono wówczas i wymyślano coraz to nowe gry. Katechezą dzieci zajmowała się matka, latem uczyła swe córki w czasie poobiedniej sjesty, zimą, wieczorami przy kominku, w którym pieczono kasztany. Łucja uczyła się bardzo szybko i mimo że miała tylko sześć lat, ksiądz po odpytaniu jej z katechizmu postanowił dopuścić ją do pierwszej Komunii św. Dla dziewczynki był to niezapomniany dzień; w wigilię nie mogła zasnąć i asystowała siostrom, które pracowały całą noc, by przygotować jej białą sukienkę. Oto jak sama Łucja opisuje to niezapomniane wydarzenie: « Rozpoczęła się suma. I w miarę jak zbliżała się ta chwila, moje serce biło żywiej w oczekiwaniu wizyty wielkiego Boga, który miał zejść z Nieba, aby połączyć się z moją biedną duszą. Proboszcz zszedł na dół, aby w szeregach rozdawać Chleb Aniołów. Miałam szczęście być pierwszą. Gdy kapłan schodził ze stopni ołtarza, wydawało mi się, że mi serce z piersi wyskoczy. Ale jak tylko położył na mych ustach białą Hostię, poczułam pogodę i spokój niewzruszony. Poczułam się tak przesiąknięta atmosferą nadprzyrodzoną, że obecność Boga stawała się wyczuwalna, jak gdybym Go widziała i słyszała zmysłami. Skierowałam więc doń moje prośby: “Panie, spraw, abym stała się świętą. Zachowaj moje serce zawsze czyste tylko dla Ciebie”. Czułam się przemieniona w Bogu. Pierwsza Komunia św. miała olbrzymi wpływ na duchowy rozwój dziewczynki. Siostra Łucja wspominała to wydarzenie jako jeden z najważniejszych momentów swego życia. Do 1914 r. Łucja nie miała żadnych obowiązków rodzinnych — jej rodzice i starsze rodzeństwo zajmowali się pracą w polu, wypasem owiec, pracami domowymi i tkactwem. Poza normalnymi obowiązkami związanymi z prowadzeniem domu, matka pomagała sąsiadkom przy pielęgnowaniu chorych.
Podobnie wyglądało dzieciństwo Franciszka i Hiacynty Marto. Franciszek był dzieckiem spokojnym i małomównym. Nie lubił konfliktów i z reguły ustępował innym dzieciom. Lubił samotność, a w zabawach uczestniczył tylko wtedy, gdy go zapraszano. Grał na fujarce i śpiewał. Był miłośnikiem natury — zawsze dawał ptakom część swego jedzenia, a pewnego dnia oddał nawet swe oszczędności, by uwolnić ptaka złapanego przez chłopców z wioski; bawił się z jaszczurkami i wężami, które karmił owczym mlekiem.
Hiacynta ani charakterem, ani rysami twarzy nie była podobna do brata: czuła i wrażliwa, żywa i uparta, a równocześnie delikatna. Miała duże skłonności do tańca, lubiła zwierzęta i często bawiła się z jagniętami, które niekiedy przynosiła na ramionach z pastwiska — żeby się nie męczyły — jak mawiała.
Łucja wyznała, że na początku nie darzyła wielką sympatią swych kuzynów: Franciszek był zbyt spokojny, a Hiacynta zbyt obrażalska. Oni natomiast zawsze szukali towarzystwa pełnej życia i przedsiębiorczej Łucji. Często więc bawili się razem obok studni, która znajdowała się za domem rodziny dos Santos, lub na klepisku pod drzewami figowymi. Łucja była także pierwszą katechetką kuzynów — przygotowując się do pierwszej Komunii św., opowiadała im wszystko czego dowiedziała się na temat wiary od proboszcza i matki.
Pozostałe aktualności
niedziela 03.05.2026
wtorek 21.04.2026
niedziela 12.04.2026
niedziela 05.04.2026
sobota 04.04.2026
piątek 03.04.2026
czwartek 02.04.2026
piątek 27.03.2026
niedziela 29.03.2026
niedziela 29.03.2026
piątek 27.03.2026
niedziela 22.03.2026
sobota 21.03.2026
piątek 20.03.2026
niedziela 08.03.2026





















